Logo EFS

Szanowni Państwo,
Rozpoczęła się rekrutacja do nowych projektów, w ramach których oferujemy bezpłatne usługi m.in.:
psychologa, doradcy zawodowego, prawnika,
a także szkolenia zawodowe wraz ze stypendium szkoleniowym,
staże zawodowe oraz pomoc w znalezieniu zatrudnienia.

Serdecznie zapraszamy !
Jednocześnie ze względu na Państwa bezpieczeństwo oraz pracowników,
Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi świadczy usługi
w godzinach od 7:00 do 16:00 w formie zdalnej i stacjonarnej.
Jesteśmy do Państwa dyspozycji pod nr tel.:
81 534-82-90 | 534-032-029 533-485-990
oraz pod adresami email:

praca@ffm.pl

Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi

Do pobrania formularz rejestracyjny do projektów

format .docx

format .pdf

1 procent
zobacz >>>





"Wygnani z raju korporacji"

(na podstawie artykułu Violetty Ozminkowski i Doroty Kowalskiej z Newsweek Polska nr 15/2006).

   Dostajesz FUKING BOX, czyli pudło na swoje rzeczy. Firma mówi ci "żegnaj". To boli. Tym bardziej - im z wyższego spadniesz stołka.
Trzeba umieć czytać znaki i wyczuwać subtelne zmiany w powietrzu. Pierwsze sygnały łatwo przegapić, bo są ledwo zauważalne- uśmiechy współpracowników przy powitaniu stają się trochę chłodniejsze, w czasie rozmowy wzrok szefa biegnie gdzieś w bok, dobry znajomy nagle nie ma czasu na tenisa, bo zwichnął nadgarstek... W korporacji ten rodzaj komunikowania się z obiektem do odstrzału nazywa się usztywnieniem relacji. Bywają też inne oznaki
   W korporacji jest jak w małżeństwie - najczęściej zainteresowany dowiaduje się o zdradzie ostatni.
I tylko dlatego, że komuś się wyrwało w rozmowie: "jaka szkoda, że odchodzisz". Jak to odchodzę?....
   Zanim nadejdzie TEN moment, tacy ludzie żyją tylko firmą i tylko dla firmy. Firmowe cele są ich celami, a firmowy sukces ich sukcesem. Z zapałem i zawziętością pną się po szczeblach kariery. Współcześni wojownicy i wojowniczki, jak nazywa ich znany antropolog Joseph Campbell, lub korpoludy, jak mówią o nich socjologowie. Spędzają w miejscach pracy po kilkanaście godzin dziennie. Matka firma daje im karnet na obiad w stołówce, bilet na wakacje, kartę wstępu na basen - wypełnia cały ich czas, oczekując jedynie oddania i lojalności. Jest ich całym wszechświatem, jedynym punktem odniesienia. Poza nią panuje kosmiczna pustka.
   I właśnie w tej pustce lądują, kiedy drogi ich i firmy się rozchodzą. Zagubieni, strąceni na ziemię z korporacyjnego raju, muszą uczyć się życia na nowo. Niektórym zajmuje to kilka lat. No bo jak to? Jesteś szefem, ważnym menadżerem, autorytetem i bogiem, i nagle stajesz się niepotrzebny.
Bezrobotni i szukający pracy menedżerowie wysokiego szczebla to w Polsce zjawisko stosunkowo nowe. Dziś pierwsi z nich na własnej skórze przekonują się, że stres w pracy był o wiele łatwiejszy do zniesienia niż poczucie nieprzydatności.
   Dla takich jak oni - wysoko kwalifikowanej kadry kierowniczej na zawodowym zakręcie - powstają specjalne kluby i grupy wsparcia psychologicznego, jak warszawski The Top Carres Club, do którego należy już 180 osób.
   Cięcia kosztów, redukcja stanowisk, wypalenie zawodowe - to najczęstsze powody, dla których korpoludy lądują na bruku.
   Ale bywają też zwolnienia nieuzasadnione i niesprawiedliwe. Takie najciężej przeżyć.
Powody zwolnienia są różne.
   Jak mówi Jacek Santorski, psycholog społeczny i doradca biznesmenów "kiedy kilka hien biegnie za ofiarą, zdarza się, że w czasie pogoni jedna drugiej podgryza gardło".
   W korporacyjnej rywalizacji krwi nie ma, wszystko odbywa się w białych rękawiczkach: pożegnanie za porozumieniem stron, nieszczęśnik zachowuje telefon komórkowy i na kilka miesięcy służbowy samochód i dostaje życzenia powodzenia na szlaku.
   Do tego półroczną pensję - niejeden bezrobotny byłby zachwycony na myśl o takim uposażeniu. Ale upadek z korpoludów nie jest ani tak miękki, ani tak bezurazowy, jak się wydaje.
   W rzeczywistości uderzenie o bruk jest tym mocniejsze, z im wyższego stołka się spada.
   Stres związany z wyrzuceniem z pracy i to z takiej posady jest porównywalny do tego, jaki przeżywa się po śmierci bliskiej osoby - ocenia psycholog Ewa Woydyłło.
   Mniej nerwów kosztuje rozwód, przeprowadzka czy nawet utrata całego dobytku w pożarze.
   Ludzie związani z firmą latami, budujący na lojalności wobec pracodawcy swoje poczucie ładu, tracą nie tylko pracę, ale także wiarę, że życie poza oszklonymi ścianami wieżowca w ogóle ma sens.
   To przywiązanie może być wręcz porównywalne do tego, jakie czujemy wobec rodziny.
Identyfikacja z firmą jest absolutna, bo firma organizuje całe życie korpoludów.
   Wymaga absolutnego oddania: nie tylko podczas nienormowanych godzin pracy (co oznacza dyspozycyjność przez 24 godziny na dobę), ale także w czasie pozasłużbowym. W weekendy jeździ się na szkolenia albo spotkania integracyjne, wieczorami chodzi się na drinka z kolegami z pracy. Krąg prywatnych znajomych zaczyna się coraz bardziej zawężać.
   Trzeba utrzymać równowagę pomiędzy pracą a resztą życia, żeby kiedy praca się skończy, nie kończyło się życie.


Halina Dziurdzińska - specjalista ds. spraw rehabilitacji zawodowej, 06.07.2006r.

Laboratorium ECDL


Polskie Towarzystwo Informatyczne

Agencja Zatrudnienia Fundacji Fuga Mundi

Nasza działalność została nagrodzona DYPLOMAMI

Dobre Praktyki
EFS 2008

Dobre Praktyki
PFRON 2006

Polityka prywatności | Mapa serwisu

© 2008 Fundacja Fuga Mundi, wszelkie prawa zastrzeżone

Data ostatniej modyfikacji: 28.10.2020r.
Stronę odwiedzono 19856905, aktualnie przegląda ją 9 osób.
FFM Projekt współfinansowany ze środków
Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych
PFRON